jak powszechnie wiadomo, nie można mieć ciastka i je zjeść jednocześnie. tłumaczono mi to tak, że jeśli się zje ciastko, to już się go nie będzie miało. ale ja, z uporem maniaka pokazywałam, że faktycznie, można nie móc mieć jednego ciastka i zjeść to właśnie ciastko, ale za to można mieć dwa ciastka, jedno z nich zjeść i nadal mieć ciastko. a może nawet i kilogram ciastek... niestety, jak się okazało, moja teoria wcale nie jest taka sprytna. doszło niestety do tego, że wszystkie ciastka zostały zeżarte, a ciasteczkowy potwór nadal chce jeść. i ot, masz babo placek.
jeśli w muzyce nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o jazz. a jeśli w życiu nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. i mimo, że pieniądze nigdy nie są problemem, to tym razem problemem akurat są. pieniądze, a konkretniej ich brak...
też tak kiedyś mieliście, że po wielokrotnym podliczaniu kosztów na wszystko powinno wystarczeć, rachunek powinien się zgadzać i ogólnie wszystko powinno być cacy, a jednak konto wrzeszczy, że jest puste...?
można się było spodziewać, że prędzej czy później do tego dojdzie. jemy teraz spleśniałe sery, pijemy stare wina i jeździmy samochodem bez dachu. kryzys dopadł i nas. i co teraz?
okoliczne ptaszki ćwierkały wprawdzie o moim przyszłym awansie, ale zawsze może się okazać, że to akurat te ptaszki, które poleciały sobie do ciepłych krajów. razem z moim awansem, rzecz jasna.
co robić? co robić? co robić?
sprzedać wszystko, łącznie z ziemią, domem i remontem? zaciągnąć ze cztery kredyty i uciekać z kraju i ukrywać się pod zmienionymi nazwiskami? grać dalej na giełdzie, w kasynie i w lotto? a może pouśmiechać się o wsparcie do caritasu?
mam nadzieję, że nadal, mimo, że wodnik a nie kot, spadać będę na cztery łapki. ze starannie wypielęgnowanymi pazurkami, oczywiście

pozostaje się pocieszać, że nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej...
równie powszechnie wiadomo, że co druga utalentowana niewiasta nie dość, że ma talent to jeszcze szczęście. policzyłam z każdej strony i wychodzi na to, że to akurat ja jestem ta druga i tym razem nie będę się sprzeczać

jest dobrze!
a tak poza tym, to się chciałam jeszcze pochwalić, że chyba staję się żywą legendą: kobiety mnie cytują, mężczyźni pisują o mnie piosenki, dzieci się we mnie bawią... szaleństwo!
jeszcze coś chciałam napisać i pewnie jeszcze trochę się pochwalić... wiecie, jak to fajnie jest mieć cały dzień tylko dla siebie? całe mieszkanie tylko dla siebie? cały barek tylko dla siebie? i całą lodówkę tylko dla siebie? magia!

i w ogóle to nosi mnie jakoś znowu... skoro Ukraina się nie uda, to może chociaż góry? wyrwać się dokądś, kurcze. posiedzieć kilka godzin w pociągu. poobserwować ludzi. zrzucić miastowy uniform, obcasy, makijaż i ruszyć w plener. cokolwiek. byle się ruszyć. byle poczuć przestrzeń. byle być gdzieś indziej... bo to droga jest celem.
-------------------------------------------------
a w cowpisowym cyklu gorąco polecam:
[link][link]enjoy!
--
"love many, trust a few, do wrong to none"
--
i choćbym mówił językami ludzi, a muzyki bym nie znał...
byłbym jak cymbał w ciemnościach spał...
bo muzyka jest miłością! a miłość jest... muzyką
--
Love
--
"Vous avez poison au coeur, mademoiselle"
--
Ale zaraz, ty jesteś Śmierć! Tak?
TAK, ISTOTNIE.
Jestem twoim fanem! Zawsze chciałem cię poznać, wiesz?
--
--
we kill everyone with arrowheads.
Previous Page12Next Page